stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
środa, 05 kwietnia 2017
Których kobieta raczej nie chce usłyszeć od swojego faceta.
poniedziałek, 03 kwietnia 2017
Pamiętam pochmurny dzień po naszej porażce z Hiszpanią w Mistrzostwach Europy. Ile wtedy było analiz, ile opinii. A czasem czuć było po prostu cebulę, bo jak inaczej nazwać mówienie, że gdzie tam nam do Hiszpanii, i wiadomo było, że przegramy. Ja nie wiedziałem.
sobota, 01 kwietnia 2017
czwartek, 30 marca 2017
wtorek, 28 marca 2017
Oraz o wypadku, który niemal pozbawił mnie kontaktu ze światem.
niedziela, 26 marca 2017
Może lepiej sprawdź. Chyba, że wolisz dowiadywać się z wiadomości.
sobota, 25 marca 2017
czwartek, 23 marca 2017

To prawda pani profesor Pawłowicz stała się ofiarą drwin na własne życzenie.

Parę niefortunnych występów i wpisów w internecie wystarczyło, by media uznały, że mogą sobie na niej używać do woli, nazywać ją głupią i podawać jako przykład ułomności partii rządzącej.

Może i ta kobieta jest zapatrzona w Kaczyńskiego i posłuszna mu, bo jak inaczej dostałaby się do sejmu.

Może i nie jest wysokiej kultury, może jest zaślepiona. Ale po co tak często ją pokazywać i o niej wspominać?

Według mnie nie warto. A redaktorzy i kabareciarze powiedzą Pawłowicz coś tam, coś tam i myślą, że jest zabawnie.

Nie jest.

Tak samo myślą, że będzie zabawnie jak wspomną coś o San Escobar.

Potrzebowaliśmy takiego San Escobar w środku zimy prawda? Tam jest fajnie i na wakacje tam polecę. A co.

Mamy w sejmie dużo posłów, dużo posłów niezbyt mądrych nie jest, pani poseł nie jest jakimś szczególnym wyjątkiem.

Media znalazły sobie koziołka ofiarnego w postaci tej kobiety a, że obrona jej szła słabo.

Nie nie szła słabo. Partyjni koledzy nawet jej nie bronili. I wszyscy weszli profesor na głowę.

Wcale nie twierdzę, że przy następnych wyborach cały PIS pójdzie w odstawkę.

Ale wyborcy już nie wybiorą pani profesor. Media skończyły jej karierę polityczną. Trudno.

Te same media znajdą sobie kogoś innego do obśmiewania, bo przecież potrzebują wciąż nowej wody na ten młyn.

poniedziałek, 20 marca 2017

Witam moje tysiące czytelników, wiem, wiem, że czekaliście na nowy tekst, więc zaczynamy.

Wiosna raczej jeszcze dobrze nie przyszła, a ja już mam objawy wiosennego przesilenia.

Znaczy się takie objawy mam mniej więcej raz na tydzień, ale tym razem mam je na co zrzucić.

Wiosna także nie wygląda zbyt wiosennie bo wieje, a jak nie wieje to pada, a jak nie pada to jest pochmurno, a jak świeci słońce to i tak zimno. To chyba tyle, jeśli chodzi o obserwacje pogodowe.

A jak wstaje rano to i tak ciemno jak w dupie i moja melatonina podpowiada mi, żeby się jeszcze kimnąć.

Rozsądek mówi tak, ekonomia mówi nie, a poranny wzwód mówi, że to jednak już poranek.

Sypiam ostatnio słabo i płytko. Jak nigdy nie miałem problemów ze snem, tak teraz chodze niedospany.

Albo robie godzinną rundę dodatkową popołudniu.

Rano dojazd do pracy z Janem, autobusu swego panem, a w pracy kierownik, który wygląda jak ten gość, z programu Usterka. I nawet podobnie się zachowuje.

Ten gość co teraz reklamuje T- Mobile, no wiecie o kogo mi chodzi.

Na wiosenne przesilenie zwalam i winą wielką obarczam brak chęci do walki i chwilowy brak wiary w siebie.

Czuje się, jakby inne dzieci miały piątki, a ja wciąż jechał na trójach. 

Zawsze ktoś zdolniejszy, sprytniejszy i szybszy. Nosz kurwa mać.

Wesoło wspominam sobie czasy, kiedy mało musiałem, mało robiłem a i tak wszystko szło do przodu.

W dniach, które minęły zawsze świeciło słońce, przynajmniej człowiek ma takie wrażenie.

Szukał wyłomów w rzeczywistości i w systemie i skwapliwie z nich korzystał.Kiedyś beztroska musiała się skończyć.

Życie jednak to nie je spacer ani wyprawa na grzyby.To nie pluszowy miś ani kwiaty. To czasem diabeł rogaty.

Po dwudziestym dniu każdego miesiąca boję się już zaglądać na konto, bo mógłbym dostać ataku depresji.

A przecież wypłata była dopiero w okolicach dziesiątego. I jak żyć.

Z fiskusem miałem się rozliczyć, albo chociaż zlecić to urzędowi skarbowemu. Celowo z małej litery bo ich nie szanuje.

Gdy się rozliczysz zawsze zostaje ci złotówka niedopłaty, której konsekwentnie od kilku lat nie płacę, bo szkoda biegania o taką sumę. Mandatu nie dostałem, urząd się nie czepia.

Jeśli by nawet chcieli, to co to za szkodliwość społeczna wisieć państwu taką sumę?

Mógłbym czuć się lepiej i żyć bardziej, ale narkotyki są drogie i mnie nie stać i dodatkowo w pakiecie musiał bym kupić krople do oczu. Zostaje mi na pocieszenie tłuste jedzenie i energetyki z puszki.

Miałem zeznawać na policji w sprawie nie byle jakiej, aczkolwiek takiej w której gówno wiem i funkcjonariusze zbyt wiele się ode mnie nie dowiedzą, czekałem nawet na to wezwanie i byłem skłonny do współpracy.

KMWTW, jak mówią blokersi. Poczta Polska dostarczyła mi wkońcu wezwanie na 15 marca. I chyba nikogo nie zdziwi fakt, że listonoszka przyniosła je siedemnastego.I tu wyświetla się plansza z napisem: a mogli nie przynieść wogóle. Albo, a mógł zabić.

niedziela, 19 marca 2017

Korzystając z wolnego dnia siedzę sobie z piwkiem i patrze na loty narciarskie.

Dziś jest nieźle. Oczywiście kilku kompletnie skopało, ale i tak konkurs trzyma poziom.

Oglądam skoki już dłuższy czas i myślę, że ten sport to jednak niesprawiedliwy jest.

Co chwila zmienia się wiatr i warunki pogodowe i wielu skoczków ma inaczej, niż jego koledzy. A wczoraj tak wiało, że robili przerwy i co chwila przenosili belkę. Tyle dobrego, że loty były dalekie.

A i tak nie ma drugiego takiego sportu, gdzie pogoda tak wpływa na wyniki.

Co prawda dodają im te punkty, odejmują, liczą, liczą i rachują, ale czy potrafią to określić tak, by każdy skoczek miał takie same warunki? Albo chociaż ten, któremu nie poszło mógłby powtórzyć skok?

Rzadko się zdarza. Dwóch może skakać w zbliżonych warunkach,.ale raczej nie takich samych, a już zwłaszcza w marcu, przy wiatrach.

Pozostaje nam tylko liczyć, że nikogo nie zdmuchnie z tej skoczni.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11