Wpisy

  • wtorek, 25 kwietnia 2017
    • MOŻE TO TA POGODA

      Od kilku dni nie tknąłem nawet klawiatury, nie napisałem nawet jednego zdania, tylko brałem jakiś tekst leżący na dysku i wklejałem go do edytora.

      Nie szukam wymówek w wiosennym przesileniu (było) ani w nadmiarze życiowych obowiązków.

      Ale jednak to życie czasem dołuje i wprawia w zły nastrój.Inne dzieci dalej mają piątki, ja trójki, może nawet trójki minus, nie przybyło mi ani w portfelu ani w głowie a do tego doszedł dylemat,.czy nie odwlec w tym miesiącu zapłaty czynszu o kilka dni i ewentualnie jakie będą tego konsekwencje.

      Wydałem trochę więcej na używki, poświęciłem trochę mniej czasu na.rozwój osobisty.

      Może to ta pogoda, może to wina kobiet, które mnie otaczają.

      A zmienić otoczenie wcale nie jest tak prosto jak by się mogło wydawać.

      Pomysły są, są od dawna, chęci na realizację jakoś nie mam. Nie chce się żalić. Są setki blogów, ma których ludzie żalą się na swój los ciężki jak Ryszard Kalisz.

      Regres i dołek jest wpisany w cykl życiowy i zdarza się każdemu. Ale może jednak warto go zapisać i zapamiętać

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      przemodemon
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 kwietnia 2017 20:19
  • niedziela, 23 kwietnia 2017
  • czwartek, 20 kwietnia 2017
  • wtorek, 18 kwietnia 2017
  • niedziela, 16 kwietnia 2017
    • JASNE, ŻE CI MRUGNĘ

      Wpisy świąteczne na tym blogu charakteryzują się tym, że jest w nich niewiele, bądź też nie ma  nich ani słowa o świętach. I tak też będzie tym razem.Jeśli zaś nie o świętach, to poruszę kwestię z działu kultury ruchu drogowego.

      Kultura na drodze... Niektórzy twierdzą, że jej nie ma.

      Ale, jeśli będziemy się kiedyś mijać na drodze a ja wcześniej zauważyłem patrol policji to oczywiste, że ci mrugnę, jeśli zauważę, że masz uszkodzony reflektor także ci mrugnę.

      Nieważne co na ten temat sądzi pan komendant, a ja mam nadzieję, że ty nie jedziesz tym autem najebany, ani nie porwałeś właśnie nikogo dla okupu i jedziesz go sprzedać na czarnym rynku.

      Może nawet ty się kiedyś odwdzięczysz i zamrugasz mi. Albo jak cie wpuszczę to mi podziękujesz.

      Nie jestem zawistny, nie zależy mi byś dostał mandat, bo co mi z tego przyjdzie?

      Ale jeśli spowodujesz wypadek, albo zabiorą ci lejce nie będę ci ani trochę współczuł, bo uprzejmość na drodze swoją drogą, ale jednak, jeśli jedziesz obok to mam prawo wymagać od ciebie minimum myślenia.

      Nawet jeśli jestem tylko pieszym na pasach, albo rowerzystą.A zwłaszcza wtedy gdy jestem pieszym i rowerzystą.

      Bo kierowcę chronią pasy bezpieczeństwa i metalowa karoseria. A co chroni mnie, jeśli idę po pasach?

      Duch Święty i opaczność Boża? Nieważne, że dostałeś właśnie sms, albo pms, jeśli prowadzisz to skup się na drodze.

      Jeśli nawet ci mrygnę a nie będziesz się skupiał, nie.zauważysz tego.

      Osobną sprawą jest to, że posiadanie prawa jazdy nie jest obowiązkiem. Jest przywilejem.

      Nie każdy jest urodzonym kierowcą, a znam takich, dla których droga jest męką i tylko rzucają kurtyzanami ilekroć wsiadają za kółko. Może powinni przesiąść sie na rower?

      Do tego dochodzą jeszcze emeryci, którzy niedowidzą, niedosłyszą i zawsze gdzieś jadą w godzinach największego ruchu. Ale z racji tego, że są już na rencie/emeryturze nigdzie się nie śpieszą.

      Może uprawnienia do jazdy powinny działać do określonego wieku? A póżniej to syna, albo wnuczka poproś, istnieje szansa, że znajdzie czas i cie podrzuci.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      przemodemon
      Czas publikacji:
      niedziela, 16 kwietnia 2017 21:04
  • piątek, 14 kwietnia 2017
  • środa, 12 kwietnia 2017
  • poniedziałek, 10 kwietnia 2017
  • niedziela, 09 kwietnia 2017
    • ZJADŁO MI WPIS

      A mógł być to mój wpis życia. Godzinę z okładem nad nim siedziałem. Napisałem, dałem tytuł, wstęp, wymyśliłem tagi, na koniec wcisnąłem publikuj i... przeniosło mnie na stronę bloga (blogu?). Wcisnąłem jeszcze wstecz, ale nic to nie dało. Nie wiem czy to wina tego, że mam słaby internet, czy wina Bloxa. On odszedł. Było o tym jak dyskutują politycy i o tym by usunąć połowę tych reporterów z sejmu. Zresztą, teraz to już nie ważne. Jest mi przykro. Cholera, że też musiało pójść nie tak. A taki dobry dzień był. Napisze se nowy lepszy. A jutro będzie o spadających samolotach, spiskach i zmarłym prezydencie. Aha miałem jeszcze wspomnieć, że stat4u leci ze mną w kulki i coś źle liczy. I zapytać jak leży ten szablon, czy pasuje do torebki i butów. Ja bym tu zmienił wygląd komentarzy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „ZJADŁO MI WPIS”
      Tagi:
      Autor(ka):
      przemodemon
      Czas publikacji:
      niedziela, 09 kwietnia 2017 19:33
  • piątek, 07 kwietnia 2017
    • BURGERY PIĄTKOWE

      Żeby dobrze zacząć weekend i zrobić sobie dobrze, na żołądku oczywiście, po całym tygodniu pracy odwiedziłem okoliczną burgerownie.

      Kiedyś poszedłem tam raz, dwa razy na miesiąc i mi wystarczało.Później, w miare wzrostu liczby spotkań po pracy, akurat w tym miejscu i przy takiej wyżerce narodziły się burgery piątkowe.

      Burgery piątkowe z biegiem czasu stały się świętą tradycją, staranie obchodzoną.Na początku miał być to jednak piątkowy kebab. Jednak kebab to jednak za duże danie, które pooduje u mnie za duzą ciężkość na organiźmie, która utrudnia mi powrót do domu oraz Sacharę w mordzie, którą może ugasić tylko półlitrowa coca-cola.

      Co najmniej półlitrowa.Uprzedzając pytanie, nie, nie mogę wziąć małego kebaba, bo mały z kolei nie wystarcza by się najeść.Ktoś w ogóle bierze te małe?

      Do knajp z kebabem mam trochę uraz. Nie dlatego, że się czymś zatrułem i w wyniku zatrucia śnił mi się Boolywood i tańczący hindusi. Poprostu spędziłem w takiej knajpie chwile i już miałem dość muzyki, którą tam grali.

      Muzyka była raczej prosto z Egiptu czy innej Tunezji i był to chyba odpowiednik naszego disco polo. Nie polecam.

      Za to nasza burgerownia fajna jest. Leży co prawda troche na uboczu i nie jest zbyt widoczna, ale kto ma znać to miejsce zna je doskonale.Małe pomieszczenie z trzema stolikami, gdzie przy jednym stoliku siedzi wciąż ten sam facet z piwem i patrzy w telewizor, gdzie lecą jakieś Trudne sprawy.

      Klimatu temu miejscu dodaje kominek, gdzie nawet czasem coś sie pali, a ściana ozdobiona jest w banknoty z wielu krajów oprawione w ramki. Dość nastrojowe miejsce, gdzie bez wstydu można zabrać na pierwszą randkę dziewczynę,.albo pójść ze znajomymi na szybką szame.

      W tej małej knajpce, z prostą Krystyną stojącą przy barze, można nieźle zjeść. I nawet tanio. Co prawda ich pizza nie powaliła mnie na kolana, ale burger czy kebab są tam całkiem całkiem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      przemodemon
      Czas publikacji:
      piątek, 07 kwietnia 2017 18:37

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Opcje Bloxa