stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
wtorek, 31 stycznia 2017

Ekspertyzy wykazały, że prezydent Lech Wałęsa był Bolkiem. To było do przewidzenia.Opowieść o Solidarności i polakach walczących z komunizmem znana jest w wielu krajach świata.Możemy się tym pochwalić, bo to piękna karta w naszej historii. Idea wolności i wyzwolenia Europy wschodniej, upadek ZSRR.

A co w Polsce?

W Polsce gryzienie się po kostkach, niskie emocje i kopanie dołków.Pan Wałęsa ma za dużo wrogów, którzy siedli na nim i postanowili nie schodzić, do czasu, aż symbolicznie go nie zaduszą i nie stłamszą.

No i się udało.Sam Lech nie jest bez winy. Mógł już dawno naprostować tę sprawę, przyznać się, wyjaśnić i usunąć się w cień. Lubie pana panie prezydencie, ale zrobił pan źle.Będzie pan szedł w zaparte, jak kilka dni temu czy usłyszymy jakieś nowe wyjaśnienia?

Cała sprawa nie kończy się dziś, dziś sprawa się rozkręca, przekaz pójdzie w świat a media będą miały tematu na kilka dni.

niedziela, 29 stycznia 2017

burn, babe burn

Skoro już jestem na platformie blox.pl, siłą rzeczy a może i z nudów zacząłem przeglądać inne blogaski.

Ogólnie zauważyłem, że wyświetlenia i wejścia mam na razie głównie spośród innych blogów i użytkowników tej platformy,  rzadziej wchodzi ktoś z innej platformy blogowej oraz z google, więc żyjemy sobie tak nomen omen w pudełku.

Ale przynajmniej bez spamerskich komentarzy typu fajny blog, wejdź na mój i tu link typu slodkicukiereczeklat12627372.costamcostam.pl. Przynajmniej ja takich nie mam.

Co do Bloxa napisze nepisze jeszcze, że bardziej podoba mi się klasyczny wygląd, w tym nowym jakoś się nie odnajduje. Nowe szablony także są jakieś niefunkcjonalne, stare są nie za ładne, ale przynajmniej intuicyjne.

Zauważyłem troche wejść z adresu malemen.blox.pl, wszedłem, poczytałem troche i myśl, kutwa, facet jest prawie tak dobry jak ja. Bardzo dobra rzecz, nie wiem czy autor będzie jeszcze pisać, czy już teraz pisze książkę (albo po prostu olał bloga), ale gość ma talent.Na razie nowych postów u niego brak i wypadł z top 10 męskich blogów.

Co do tego top 10 to sam nie wiem co ja tam robię, podczas gdy moje wyświetlenia są jeszcze znikome.

Albo to jakiś błąd systemu albo naprawdę niewiele trzeba, by tam być.Z drugiej strony trafiam na blogi o tak ciekawej tematyce jak zespół Tokio Hotel, czy inne Ryjany,Inni wrzucają na blogi gołe dupy (z tych z gołymi dupami mam zresztą sporo wejść), albo śmiszne obrazki. Nie no, ten z obrazkami jest akurat fajny, podziwiam wytrwałość, bo wrzuca je już 11? lat i pozdrawiam autora. Czytuje też blog matki schizofrenika, czasem to wstrząsająca relacja.

Szacunek dla tej kobiety. Raczej nie ma takiego drugiego bloga w naszym kraju.

Plus za pomysł należy się kobiecie, która prowadzi blog z hasłami do krzyżówek i jeszcze zrabia na tym.To się nazywa znaleźdź swoją niszę.

A po za bloxem? Nie czytam wiele po za blox. W kategorii inspirujący blog wygrywa u mnie Producentka Pasji, która zresztą jakiś czas temu wyszła z internetu i wydała książkę.Lubie także rysunki Jarońskiego i Marcina Sławskiego.

Ten drugi niestety jakiś czas temu przestał publikować. Czy to z braku czasu czy inspiracji, niewiem, niemniej szkoda. Zawsze pozostaje Andrzej Rysuje i jego komentarze polityczne.

Było już o tym co lubie, teraz ciemniejsza strona blogów.Blogaski typu nie wiem co mam robić, mam depresję, nie wiem którego faceta wybrać, o jak mnie boli życie. Gdy czytałem jeden z takich blogów doszedłem do fragmentu gdzie autorka pisze, że ma 19 lat, parsknąłem śmiechem i wyłączyłem kartę.

Niech się tylko autorka nie zabije, powiesi albo utopi, z tego nieszczęścia. Po pewnym czasie człowiek rozpoznaje już takie blogi po samych tytułach i omija szerkokością.

Kiedyś takie rzeczy pisało się w zeszyciku chowanym pod łóżko ekhem, znaczy dziewczyny pisały.

Dziś mamy internet. Nie zabronie oczywiście nikomu pisać, bo raz nie mam takiej mocy a dwa, mam to w pompie.

Napisze tylko, że takie rzeczy są nieczytane, bo nikt nie lubi marudnych ludzi a Twoje życie nie jest dla innych takie ciekawe, by przyciągać na blog dużo czytelników.

A co przyciąga? Gdybym ja to wiedział dawno byłbym piękny i bogaty. 

piątek, 27 stycznia 2017

Koleżanka K. zawsze była fajną babką i przyciągała facetów.Znaliśmy się długo,.ale nigdy jakoś nie byłem nią specjalnie zainteresowany. Były inne. Nią też jak już wspomniałem interesowali się inni, nie ważne czy była przed czy po ślubie. Zapytana o to powiedziała mi z niewinnością w oczach, że nie wie czemu tak się dzieje.

Stwierdziła, że ma to swoje plusy, bo może się z nich pośmiać. Pomyślałem, że może nawet jej to imponuje i podbija jej ego. Potem poopowiadała coś nie coś o tych facetach i zacząłem mieć wątpliwości.

Jeden był już starym kawalerem, nadal mieszkającym z matką, nawet się tej matki troche bał, chociaż sam się do tego nie przyznał. Pracował w jakiejś fabryce i naturalnie lubiał się napić.Inny pisał wiersze i grał romantyka. I do tego momentu było by nawet ok, ale jak romantyk się schlał to zmienił się w jakiegoś zboczeńca nie trzymającego rąk przy sobie.Przypadek trzeci, gdy tylko zdobył numer pisał pod byle pretekstem: co robisz, co słychać itp. Nawet w nocy.

Kolejny nie ograniczał się do smsów i rozmów i często spotykała ko na mieście. Oczywiście za każdym razem przypadkiem.Żonaci nie byli lepsi. Był taki który skarżył się na oziebłą żone, która nie chciała już z nim sypiać.

Był desperatem i wszystko mu sie kojarzyło. Drugi żonkiś co prawda nie narzekał, ale miał wielką chęć na skok w bok. Jego częściowo można jeszcze zrozumieć. Takie przypadki idą w tysiące, jeżeli nie w miliony.

A reszta.

Co z tobą męski rodzie, że tak się płaszczysz przed kobietami i im nadskakujesz. Rozumiem umizgi i zaloty, nie rozumiem stalkingu czy jak się to teraz zwie. I co ty masz do zaoferowania gdy opowiadasz,, przyznajesz się przed kobietą, że mieszkasz z matką.Kiepsko ściemniali tę koleżankę, ale przynajmniej się troche z was pośmiała a wiadomo śmiech to zdrowie. Też się pośmiałem i miałem.pomysł na wpis.

 

A jaki był najgorszy facet, który podrywał Ciebie?

środa, 25 stycznia 2017

Łatwe kobiety godzą się na spotkanie, chociażby odbywało sie w ich mieszkaniu, nie trzeba się wysilać przy podrywaniu, śmieją sie z każdej twojej aluzji, łatwa kobieta nie będzie zgrywać niedostępnej.

Przypomina laskę, nie kobietę, laskę, którą spotykasz na czacie w internecie i po paru wymienionych wiadomościach proponuje ci spotkanie, nawet jak nie widziała twojej foty.

Łatwe kobiety przydają się, ale tylko na chwilę. Gdy facet ma chwilową potrzebę.

Kobieta nie zdaje sobie sprawy, że to chwilowa potrzeba, myśli, że będzie z tego związek. 

Na początku mu się otworzę, dam mu troche ciepła a dalej już jakoś pójdzie nie? - Mówi, międzyczasie przeżuwając gumę.

Łatwe kobiety są lubiane, i wyśmiewane.Facet może się spotykać z ŁK, wzmacniać tym swoje ego, pobawić się, rozerwać, pokazać się z nią na mieście.

A tak naprawdę, o ile nie jest jakimś ultra dresem, marzy mu się kobieta inteligentna z klasą, będąca jego opoką, kimś o kogo będzie dbał i walczył, stanowiąca dla niego wyzwanie.

Łatwa kobieta stanie się tematem mało wybrednych żartów przy piwku z kolegami.Łatwych kobiet faceci nie szanują. Zadzwonią raz na jakiś czas, może czasem rzucą jakimś prezentem a jak się znudzi to rzuci, w myśl zasady łatwo przyszło, łatwo poszło.Albo łatwo skłoniłem ją by sobie poszła. 

Nawet jeśli ją spławiłeś, kilka godzin później, maksymalnie dzień później spodziewaj się telefonu.

Co u Ciebie, musimy pogadać, wczoraj oboje nas poniosło, spróbujmy jeszcze raz...I tym podobne zwroty.

Potrzebuje Ciebie bardziej niż ty jej, nie jest zbyt niezależna, być może samotnie wychowuje dziecko z poprzedniego związku, albo dzieci z poprzednich trzech związków.

Powie Ci, że jej byli to skończone dranie, że faceci są beznadziejni, dzieci nie odwiedzają, finansowo nie pomagają a jeden załatwił sobie sądowy zakaz zbliżania się.Pociesz ją, wysłuchaj a to już bliska droga do związania się z taką.

Jej poprzednie błędy niczego jej nie nauczyły, wystarczy, że okażesz troche ciepła, jest Twoja.

Ty do końca tego nie chcesz, ona pójdzie za Tobą wszędzie.Banałem było by napisać, że kobieta powinna się szanować. Każda Ci to powie, tylko niektóre tylko wtedy, gdy są trzeźwe. Po alkoholu i tak puszczą im hamulce i zaczną się do faceta lepić, jak muchy do lepu. Wyjdzie z nich ich, cudzysłów kobiecość i kobiece potrzeby.

wtorek, 24 stycznia 2017

Dlaczego nie mogła by powstać wieża widokowa w Mielcu.

Miasto się rozwija, pojawiają się inwestycje, Mielec przestaje być typowo indrustralnym miastem, a zaczyna być takim do którego przyjeżdża się, by coś zobaczyć,.a nie tylko pracować na tamtejszej strefie, zrobić zakupy w galerii i zjeść ma maku.

Przeciwnicy zawsze będą burczeć, że strata pieniędzy, które mogły iść na inne cele.

Na inne cele też mogą iść pieniądze. Nie przeszkadza.Ludzie generalnie patrzą na wszystko z krótkiej perspektywy.

Widzą tylko wydatek.A wydatek po jakimś czasie może przynieść zyski. Z turystyki albo z lokalnych usługodawców.

Pójdzie człowiek na wieże,.wracając zje coś w lokalu, a lokal zapłaci podatek do budżetu miasta.

Widok z wieży nie będzie atrakcyjny? To niech miasto zadba by był. Niech odnowią też blokowiska, elewacje i oczyszczą powietrze w mieście. A powietrze w tym mieście to już osobny temat.

Nie wystarczy postawić punktu widokowego, ale to dobry początek zmian.

Jeszcze pomnik Maryi na szczycie. Tu bym się zastanowił. Świebodzin ma swojego Jezusa i stał się obiektem drwin. Mielcu nie idź tą drogą. Nie musisz afiszować się z symbolami religijnymi.I tak jesteś religijnym i konserwatywnym miastem, nie potrzebna ci taka figura.

A wyobrażacie sobie taką wielką majówkę, pod wielką figurą. To byłby dopiero śpiew.

Gdyby ktoś zaproponował muzeum Grzegorza Lato, nikt nie był by przeciw. Nawet jeśli miałby powstać pomnik.

Pomniki lubimy stawiać, nawet postaciom kontrowersyjnym,.ale mało które miasto buduje duże figury religijne, nawet Częstochowa takiej nie ma, ciekawe dlaczego?

Nie wychodzą z religią na ulicę, bo jej miejsce nie jest nawet na ulicy, nie jest nawet w szkole, jest w kościele.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

 Jak kobiety łowią mężczyzn.

Bo niby to my jesteśmy myśliwymi i mamy mieć jaja a jednak...Kobiety w XXI wieku postwnowiły nie czekać aż jeden z drugim facet zaproponuje im drinka, zagada w autobusie czy na mieście i same to teraz robią.

Brawo Wy, nie mam nic przeciwko podrywającym kobietom.

Jeśli wie taka czego chce, czego pragnie to czemu nie ma tego sobie po prostu wziąć?

Samemu zdarzyło mi się być zapraszanym na piwo, zagadywanym, komplementowanym.

I to.wszystko z podtekstem czegoś więcej niż przyjaźń.

Gdybyście wiedzieli jakim pasztetem jestem skumalibyście czego mnie to tak cieszy. Ale dobrze, mieliśmy być poważni.

Nie wszystkie propozycje przyjmowałem, bo są kobiety piękne i bestie i piękne.

Kobiety potrafią podrywać, ba, robią to nieraz lepiej niż my. 

Przede wszystkim subtelnie, ciągłe rozmowy czy to twarzą w twarz czy przez komunikator, niewinna propozycja niezobowiązującego spotkania, propozycja tańca,  rozmowa przy barze.

Kobieta, o ile jest inteligentna już wie jak cie podejść i jak poprowadzić rozmowę na właściwe tory.

Robią to w taki sposób by osiągnąć swoje a my, faceci dalej czuli się zwycięzcami.

To nawet słodkie. Facet nawet nie wie, że został poderwany i myśli, że to on sam sobie coś poderwał.

A tak naprawdę to ona podjęła inicjatywę. Niekoniecznie zrobiła to po to, by wynikło z tego coś więcej, nie zaprasza cie jeszcze, byś obejrzał sobie jej mieszkanie. Może zagaduje cię, by sprawdzić samą siebie, może akurat tego dnia potrzebuje biedaczka paru komplementów, bo ostatnio miała gorsze dni.

Trzecia opcja jest taka, że przyszła tu z koleżankami, by się pośmiać z facetów i trochę rozerwać.

Tu wychodzi jeszcze jedna różnica między kobiecym podrywem a męskim.

Facet gdy podrywa musi, bądź stara się poprowadzić wszystko od początku, aż do finału, wiadomo gdzie jest start, a gdzie meta.Kobieta nie traktuje tego jak wyzwania.

Może przerwać w połowie, nie dać facetowi numeru telefonu, nie musi kończyć w mieszkaniu któregoś z was. Dowartościowała się już, pobawiła i może stwierdzić, że to jej wystarczy. I dobranoc książę

sobota, 21 stycznia 2017

Witam (jako gospodarz bloga mogę tak pisać i to nie jest błąd). Siedzę sobie właśnie przed laptopem Samsung popijając coca cole, bo zaschło mi w gardle po wypaleniu Malboro Light. Miedzy czasie esemesuje sobie z mojego nowego LG.

Siedzę oczywiście na mojej ulubionej kanapie z Ikei, gdzie kupiłem większość mebli. No dobra nie wszystkie, część w salonie Kler. Oni tez robią dobrze rzeczy.A ja lubię dobre rzeczy. 

Kilka razy na facebooku rzucił mi się w oczy sponsorowany post ze strony kupuje polskie produkty. To piękne wspierać naszych, kupować polskie marki, nie wyprowadzać pieniędzy za granicę, dać zarobić sąsiadowi, zamiast jakiemuś Pablo z Hiszpanii. Gdyby tylko wszystkie polskie marki robiły dobre rzeczy.Ja kupuje to co jest dobre, nie istotne czy produkowane w Polsce czy w Chinach nawet, kraj pochodzenia nie gra takiej roli jak jakość produktu czy usługi, nie ma co się zamykać na inne rzeczy. Gospodarka nie ma narodowości ani przynależności państwowej.A jeśli polskie firmy będą robić produkty wysokiej jakości to dadzą sobie rade i będzie o nich głośno nie tylko u nas.

czwartek, 19 stycznia 2017

Idziesz sobie ulicą i nagle trafia Cie niczym piorun. Widzisz ją. Piękną, delkatną, kobiecą.Idzie ulicą pewnym krokiem a delikatny wiatr rozwiewa jej włosy.Uśmiecha się.Przez trzy sekundy wasze spojrzenia spotykają się. Czujesz, że powietrze elektryzuje się między wami.Widzisz ją sekundę, a już czujesz chemię.Idziesz w przeciwnym kierunku, ale czujesz impuls, chcesz coś powiedzieć, cokolwiek.Czujesz pustkę w głowie, suchość w ustach a serce bije ci mocniej. Właśnie się zakochałeś.


Ładny opis prawda? Jakby żywcem wyjęty z romansidła dla kobiet albo z komedii romantycznej.

Trafia Cię miłość od pierwszego wejrzenia, już wiesz, że chcesz podążać za tą kobietą, poznać ją bliżej.

Ale czy miłość od pierwszego instnieje? Czy to wymysł scenarzystów komedii romantycznych i Katarzyny Grocholi?

Jeśli chcesz biec za kobietą spotkaną na ulicy, bo wydaje Ci się, że się zakochałeś, to może nie być miłość tylko akt desperacji spowodowany długą samotnością i chęcią znalezienia sobie w końcu kogoś.

A co jeśli taka kobieta pryśnie ci gazem w twarz myśląc, że celem nie jest ona tylko akurat jej torebka?

Miłość od pierwszego wejrzenia może się przydarzyć nastolatce, która przeżywa właśnie burze hormonów zakochuje się w Piotrku w IIc, który jest wysoki i gra w kosza.

Hormony naprawdę robią bajzel w głowie, każdy, kto był nastolatkiem o tym wie.

Najpierw szybkie zakochanie, potem chodzenia i rozstanie. I to wszystko w tydzień.

Może także przydarzyć się pensjonarce,z romantycznym wyobrażeniem o życiu, rodem z dziewietnastowiecznych romansów.

Dziś mamy internet i portale randkowe, wysyłamy sobie fotki mejlem.

W ten sposób także nie zakochasz się od pierwszego wejrzenia. Bo co to za miłość, która kończy się na .jpg.

A może nie mam racji i to jest jednak możliwe?Jeśli można jednak zainteresować się kimś kogo widzi się pierwszy raz, to jednak nie miłość.To pociąg fizyczny.

Bo najpierw widzimy ciało, uśmiech, sylwetkę. Więc może to poprostu seks.

Natura tak nas stworzyła, że szukamy potencjalnych partnerów na podstawie cech fizycznych.

Poprostu jesteśmy wzrokowcami, a kobiety szukają facetów silnych i zaradnych życiowo.

Ale nie jesteśmy na wykładzie z biologii, tylko na blogu, więc to tylko dygresja.

I czy miłość od pierwszego wejrzenia nie była by nudna? Gdzie miejsce na podboje, umizgi, podryw i wachania, czy to napewno to i czy ona chce.

Zdecydowanie lepiej być zdobywcą.

Bo chodzi o to, by gonić króliczka.

wtorek, 17 stycznia 2017

Finał Wielkiej Orkiestry już za nami, teraz wystarczy tylko policzyć kaskę i finansować sprzęt, ale nie do końca będzie o tym. 

Wpadłem na to, przeglądając profil Owsiaka na Facebooku. Widzę tam tysiące, tysiące ludzi, dziękujących Jurkowi za działalność, setki wpisów i komentarzy. Kilka negatywnych i całą masę pozytywnych, czytam wypowiedzi właściciela fundacji i myślę... Ten człowiek ma ogromną charyzmę.

Umie przekonać do swoich przekonań kilka milionów osób, pozwala by go równocześnie kochano i nienawidzono. Nie kasuje nagatywnych komentarzy, wie, że one są ale pozwala na to.

Zaraża pozytywną energią i energią do działania.

Obojętnie co o nim myślimy.

Można go nie lubić, można pisać, że żyje na koszt fundacji. Ale pokażcie mi drugiego faceta, który umie pociągnąć za sobą tyle osób. Wiem, że zajeło mu to ćwierć wieku, ćwierć wieku ciężkiej pracy i zdzierania gardła podczas finałów.

Niestety, gdy zarzucano mu nieuczciwość niepotrzebnie zdenerwował się i zaczął krzyczeć na konferencji prasowej. Mógł spokojnie odpowiadać na pytania i zarzuty zamiast wściekać się i denerwować. Nie każdy będzie Cię kochać i chwalić, to też cecha ludzi charyzmatycznych.

Nawet jeśli musisz iść do sądu, tłumaczyć się ze swojej działalności.

Ojciec Rydzyk także ma charyzmę i do tego żyłkę do biznesu. Pomińmy to, jak miesza ludziom w umysłach. Ojciec także pociągnął za sobą miliony osób, zbudwał imperium medialne.

Dwaj przytoczone tu panowie nigdy się ze sobą nie dogadają, właśnie dlatego, że obaj mają charyzmę,

tylko, że skierowaną w inną stronę. Wzajemnie się wykluczają. Ojciec nie zmieni poglądów, nie zejdzie z utartej już sobie drogi. Zwrotu nie bedzie. Wiem, że Owsiak chciałby, aby to nastąpiło. Nie nastąpi.

niedziela, 15 stycznia 2017

Jestem żywym dowodem na to, że na wieś cywilizacja dolega później, bo pierwszy komputer dostałem dopiero mając 14 lat. Nie był to jakiś super komputer, był używany a wujek informatyk musiał mu dokładać RAMu,

.włożyć pojemniejszy dysk i inną kartę graficzną.

Miałem też monitor, nie płaski, ale pamiętam, że kolory na nim były żywe, obrazy wyrażne i nie jedno LCD mogło by mu skoczyć. Dziś już takich nie robia. Wiecie, postęp.

Połączenia z internetem jeszcze w tedy nie miałem, miałem za to sporą kupkę dyskietek z którymi chodziłem do kafejek internetowych.

Chciałem mieć empetrójki i śmieszne filmiki to i chodziłem, zgrywałem to, złapałem troche wirusów a sciągany film nie raz okazał się zwykłym pornosem.

Oczywiście usuwałem je, bo wkońcu byłem niepełnoletni.;)

Na moim przedpotopowym komputerze chodziły jednak proste gry komputerowe więc miałem troche rozrywki w moim trudnym dzieciństwie.

W sumie miałem dużo rozrywki bo mogłem siedzieć godzinami przy moim cudzie techniki a moje dwie wakacyjne poprawki w tym samym roku, w którym dostałem tę maszynę to jednak nie przypadek. Tylko nie mówcie rodzicom.

O grach zresztą popełnie osobny tekst 

Przygoda z pierwszym komputerem zakończyła się spalonym zasilaczem i czarnym dymem.

Na szczęscie starszy brat poszedł do roboty i kupił coś lepszego.

Jak na tamte czasy było dość dobrze.

Nowy rozdział mojej przygody z techniką rozpoczął się gdy umarł mój stary telefon. 

Denat miał klawiaturę i ekran, który miał całe dwa cale, ale miał odtwarzacz mp3, dzwonić się dało, nie było źle.

Nigdy nie ciągnęło mnie do smartfonów, bo twierdziłem,że mi to nie potrzebne,.ale gdzie mogłem kupić telefon starego typu. Już takich nie robią ani nie sprzedają. No chyba, że dla emerytów.

Więc kupiłem taki, który lubi gdy się go dotyka. Mam tu aparat, mp3, internet i office, w którym teraz pisze.

Po części zastępuje mi komputer, a jak chce sobie pograć mam w domu konsolę.

Wiem, że gry na konsole mają ułatwienia, są łatwiejsze, mają spłyconą fabułę itp.I w sumie nie obchodzi mnie to.

Więc do gier mamy konsolę a do pracy spokojnie możemy używać tabletu, bo wygodny, działa na dotyk,możemy wygodnie rozłożyć się na wyrku (jak ja teraz), pracować na dworcu czy na rynku w centrum miasta, możemy mieć przy sobie całe biuro a dokumenty będa sobie w chmurze, dostęp do internetu daje nam wi-fi.

Jeśli chcemy pograć też możemy na tablecie, jeśli chcemy pograć więcej mamy konsole.

Po co nam dziś komputery? Za kilka lat komputery mogą być przeżytkiem, bo wszystko co do tej porzy mieliśmy tam, możemy mieć w kieszeni.

Duże maszyny do obsługi których potrzebujemy biurka i monitora są wypierane już dziś.

Nawet w szkołach używa się już tabletów. Korporacje też do tego dochodzą, że tabelki w excelu można wypełniać i na urządzeniach dotykowych. 

Potrzebny będzie jeszcze Pasjans na Androida, wiesz, jakby im się nudziło.

Na komputerach zostaną chyba tylko gracze w Counter Strikea i w Tibie, o ile dla nich także czegoś się nie wymyśli.

Urządzenia dotykowe już teraz mają taką moc jak i komputery.

W każdym razie do oglądadania kotów i cycków w internecie wystarczy. Telefony i tablety dziś to już jedno i to samo a komputer zostaje w tyle za innymi.

Nawet za konsolami, przy których można dziś tańczyć i odprawiać inne siupy, a przy komputerze nie.

Więc całkiem prawdopodobne, że nasze wnuki któregoś dnia zapytają nas: dziadku, co to właściwie było ten komputer?

 
1 , 2