stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog > Komentarze do wpisu

JAK TO Z TYM JEZUSEM BYŁO?

Rok w rok w okolicy Wielkanocy się nad tym zastanawiam. Jeden charyzmatyczny człowiek i wielki wpływ na losy świata. A może to tylko legenda?

Co roku w okolicach Wialkanocy się nad tym zastanawiam. Jak to było do końca z tym Jezusem.

Wiemy już, że jest to postać historyczna. Naprawdę chodził po ziemi facet imieniem Jezus, miał mamę imieniem Maria.

Ale już na tym etapie zaczynają się schodki, bo legenda podaje, że matka jego była dziewicą.

Legenda to legenda, troche prawdy, troche magii,.powie ktoś. Nie chce oczywiście przekładać tej legendy na współczesne i pisać o jakimś in vitro, bo i czemu to miało by służyć. Nawet stary Józef cieśla nie bardzo uwierzył w niepokalane poczęcie i chciał od Marii zwiać, żeby nie zaczęto nazywać go rogaczem. 

Może nie należy analizować tej historii z poczęciem i zostawić to tak jak jest.

Naukowcem nie jestem, doktoratu nie piszę. Może apostołowie ewangeliści sami nie wiedzieli, jak to się wszystko zaczęło i napisali jak napisali.

Racjonalizm każe jednak człowiekowi traktować to bardziej jako podanie, legendę niż prawdę, a jednocześnie nie zagłębiać się w to za bardzo. Bo i do jakich wniosków można dojść.Że nasza era zaczęła się dzieworustwem?

Później Jezus dorastał, znaleziono go w świątyni, bo chciał poznać Boga, jeszcze później czynił cuda.

Czy to inni twierdzili, że on czyni cuda? Czy bohater nasz mówi gdzieś w Ewangelii, że oto ja uczyniłem cud?

Relacje o cudach i dziwach z tego co mi wiadomo pochodzą jednak od osób trzecich.

Czy zmyślali, czy sam Jezus był na tyle zręczny, by przekonać ich, że robi czary. Czy kogoś manipulował?

Właściwie po co miałby manipulować kogokolwiek. I tak go słuchali, i tak wierzyli w to, że jest mesjaszem, nawet jeśli był zwykłym facetem, lubiącym wino na przykład.

Nawet jeśli za jego życia pojawiło się jeszcze siedmiu innych Jezusów, niekoniecznie znanych pod tym imieniem, ale napewno każdy z nich twierdził, że ma do przekazania massage, to i tak ten jeden Jezus najbardziej popularny był.

Nie musiał już wiele robić, tylko chodzić i nauczać. Zabrał ze sobą oczywiście kumpli. Dwunastu kumpli, którzy uznawali go za tak świetnego gościa, że zaczeli o nim opowiadać innym ludziom. I to może był błąd.

Bo o Jezusie zrobiło się na tyle głośno, że oprócz zwolenników znalazł i przeciwników. Dziś powiedzielibyśmy, że hejterów.Jezusa uznano za buntownika, który mógłby zaszkodzić ówczesnej władzy i postanowiono go poprostu ukarać. Oprócz tego, że był buntownikiem ludziom i jego nauki nie przypadły do gustu.

Bo oto zjawia się facet, który twierdzi, że jest królem, synem Boga, zaczyna nas pouczać i nie chce żyć tak jak my. Pozbądźmy się go. Dziś było by tak samo, tylko zamiast krzyża byłby samosąd.Albo dom wariatów.

Ewangelie, przekazy z tamtych czasów sporo mówią o ludzkich reakcjach.A te reakcje nie były bardzo inne on tego jak dziś reagujemy. W tej kwestii naprawdę wiele się nie zmieniło. 

Jezus, jako, że był inteligentny, wiedział, że tak się stanie.

Sama Biblia, jeśli nie czytany jej w kontekscie religijnym, jest znakomitą opowieścią o życiu człowieka. 

O miłości i nie nawiści. Bo zawsze znajdzie się jakiś Judasz, Faryzeusz a i niewiernych Tomaszów nie policzysz na palcach jednej ręki. Autorzy wiedzieli dobrze co pisali.

Ale mieliśmy pisać o Jezusie. Ustaliliśmy, że był szkodliwy, więc go złapano i postawiono go przed Piłatem. Piłat, był sędzią, a nie że to była taka miejscowość jak sądziła kiedyś pewna osoba.Tak pisze o tobie.

Postawiony przed Piłatem Jezus miał szansę być ułaskawiony, ale jednak ludzie woleli Barabasza.

Barabasz o ile dobrze rozumiem drobnym i w gruncie rzeczy nieszkodliwym złodziejaszkiem był.

A ludzie w tych czasach lubili sobie kogoś ukrzyżować. Może to brzmi okrutnie, ale zbierali się na Golgocie i patrzyli jak żołnierze krzyżowali przestępców. Musiało się za tym kryć jakieś pojęcie psychologiczne, które jest w nas do dziś, kiedy czytamy kroniki kryminalne, oglądamy 997, czy w USA słuchamy wiadomości o karze śmierci. 

Jezus zmarł, był niewygodny, nie pasował do czasów w których żył, był nienawidzony. Czy był synem Bożym? Nie wiem. Nie będę nikomu wmawiał scizofrenii ani zaburzeń, bo to nie na miejscu.Nie żyliśmy w tych czasach, nie wiemy kiedy wierzyć apostołom kiedy nie, gdzie są suche fakty a gdzie zaczyna się mit i legenda Jezusa.

Czy zmarchwystał, czy przeżył śmierć kliniczną, a może pogrzebano go żywcem?I dlaczego mimo upływu tylu lat wciąż o tym, mówimy, piszemy i się nad tym zastanawiamy.

Wiem tylko, że Jezus przedstawiany przez Chrześcijan jest jakiś... Zbyt poważny. 

Dlaczego nie potraktować go jako pozytywnego hippisa, który pomaga ludziom, gdy tego potrzebują.

Dlaczego Jezus nie jest wesoły. W popkulturze może taki być i nikogo to nie razi, nikt się nie obraża i nie tupie nogą.

Można oczywiście wybudować mu pomnik na kilka metrów i ogłosić królem w naszym pięknym kraju, ale rysować uśmiechniętego Jezusa to nie.

I czy Jezus chciałby być królem Polski, przypuszczam, że niechętnie. Wkońcu, jak sam przyznaje, Jego królestwo jest nie z tego świata.

piątek, 14 kwietnia 2017, przemodemon